czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 7.


PRZECZYTAJ WAŻNĄ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !! 

Reszta drogi minęła nam w całkowitej ciszy. Tylko Ryan spoglądał na mnie co minutę, wysyłając w moją stronę uśmiech.
- Boisz się ? - spytał kiedy wjeżdżał na parking pod restauracją Summer's. Może faktycznie byłam trochę zdenerwowana. Ale nie bałam się go. No może.. Szybko zaprzeczyłam ruchem głowy i uśmiechnęłam się w jego stronę. Odwzajemnił go, po czym odpiął pasy bezpieczeństwa i pośpiesznie wyszedł z samochodu. Obiegł go dookoła. Stanął obok moich drzwi i otworzył je. - Zapraszam piękną panią - podał mi rękę. Skorzystałam z jego pomocy, ponieważ w tych butach ciężko zrobić cokolwiek. A tym bardzie wyjść z jego Land Rover'a. Kiedy Ryan zamknął auto udaliśmy się się w stronę Summer's. Podeszliśmy do do jakiegoś starszego pana, który stał na podeście. - Rezerwacja na nazwisko Chuck - oznajmił lokowaty do siwawego mężczyzny. On spojrzał na nas spod swoich okularów i zaczął przeglądać jakiś spis.
- Chuck, Chuck - mamrotał pod nosem. - Mam ! Proszę za mną - mężczyzna ruszył w głąb restauracji, a my tuż za nim. Szczerze mówiąc chłopak się postarał. To miejsce było magiczne i takie piękne. Każdy stolik był przykryty białym jak śnieg obrusem. Na każdym z talerzy była ułożona jedna duża serwetka w kształcie łabędzia. Na samym środku stał podłużny wazonik z czterema różami. Wystrój też był przepiękny. Dominowały w nim kolory brązowe i białe ze złotymi i czerwonymi elementami. Na każdej ścianie były po dwa dość duże okna. Nad nimi wisiały przepiękne brązowe zasłony, a spięte były złotymi wstążkami. Na ścianach wisiały różne obrazy. Po prostu ślicznie. - Oto państwa stolik. Życzę miłej kolacji. - uśmiechnął się serdecznie i odszedł. Mieliśmy dwuosobowy stolik tuż przy oknie. Ryan odsunął mi krzesło. Usiadłam na nim i szepnęłam ciche "dziękuję". Chłopak zajął miejsce naprzeciw mnie. Wzięłam menu do ręki i zastanawiałam się co wybrać.
- Czy wybrali już coś państwo ? - spytał kelner. Szczerze był nawet przystojny. Miał jasno niebieskie oczy. Jak ocean. Miał blond pasemke na włosach, które miał zaczesane do góry na żelu. Jak na moje oko miał może około dwudziestu lat. Uśmiechnął się do mnie uroczo, co zaraz odwzajemniłam. Mój towarzysz chrząknął wymownie i popatrzył na chłopaka ze wściekłością w oczach. Zarumieniłam się, po czy swój wzrok wlepiłam w kartę.
- Ja poproszę: Wątróbkę drobiową z jabłkami, pieczarkami i zasmażaną cebulką. A dla ciebie, kochanie ? - spojrzał na mnie wymownie. Trochę mnie zdziwiło to "kochanie", ale wiem że zrobił to tylko dla tego, żeby zdenerwować tego kelnera.
- To samo.
- I jeszcze lampkę wina. Schłodzonego. - chłopak zapisał wszystko po czym oddalił się ówcześnie informując nas, że zamówienie powinno pojawić się w przeciągu 10 minut. Kątem oka zauważyłam jak Ryan przyglądał mi się. - Mam coś na twarzy ? -  spytałaś z uśmiechem. zielonooki roześmiał się cicho.
- Nie - zaprzeczył. - Jesteś śliczna - i po raz kolejny zarumieniłam się. - A i wyglądasz słodko jak się rumienisz - zapewne mój burak powiększył się o dwa razy. Spuściłam swój wzrok na moje splecione palce, które jakoś stały się bardzo interesujące. - Jesteś stąd ? - spytał.
- Nie pochodzę z Londynu. Jestem tu na wakacjach u brata z przyjaciółką - podniosłam wzrok na jego piękną twarz. Widniał na niej lekki uśmiech. - A ty ? - jego uśmiech gwałtownie znikł. Poprawił się na krześle z zakłopotania.
- Ja też pochodzę z Londynu, ale po ukończeniu osiemnastego roku życia przeniosłem się do Los Angeles - odpowiedział na jednym tchu. Dalej rozmowa toczyła się dość sprawnie, ale przerwał nam kelner, który przyniósł nam nasze zamówienia. Wlał nam do kieliszków wino,  po czym odszedł życząc nam smacznego oddalił się na zaplecze. Zabrałam się za jedzenie. Muszę przyznać, że jedzenie było bardzo dobre. Pewnie chłopak zapłaci za to fortunę.
- Może wzniesiemy toast ? Za naszą randkę i za nas - podniósł swoją lampkę z czerwoną cieczą do góry.
- Za naszą randkę i za nas - powtórzyłam jego słowa, i także podniosłam swoją lampkę z winem. Stłukneliśmy je lekko ze sobą i posłaliśmy sobie uśmiechy. Przyłożyłam kieliszek do ust i wzięłam łyka.

***

- Dziękuję za cudowną randkę - oznajmiłam kiedy staliśmy już pod drzwiami "mojego" domu.
- To ja dziękuję, że się zgodziłaś - posłał mi uśmiech i zbliżył się do mnie. Czułam jego oddech na moich ustach. Kiedy już miał musnąć moje usta, ktoś szarpnął mnie za łokieć i w ciągnął do domu.
- Co ty do jasnej cholery z nim robisz ?!
________________________________________________________________________

Wiem, że dodaję go późno, ale jakoś kompletnie nie miałam czasu. Jeśli chodzi o tą sprawę to:

W poniedziałek wyjeżdżam na wakacje do kuzynek, więc nie będzie mnie do końca następnego tygodnia. Potem jeszcze jadę z rodzicami nad morze dlatego rozdział pojawi się tak za około 2 tygodnie. Tak, tak wiem, że to długo ale naprawdę nie mam za bardzo czasu. Jest jeszcze jedna możliwość, że nowy rozdział pojawi się niedzielę. Ale to naprawdę musiałby się stać jakiś cud, żebym zdążyła go napisać. Tak wiec żegnam się z wami i do następnego !! 
                                 Czytasz = Skomentuj ! To bardzo motywuje :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz